Roman Cyrulewski pierwotnie chciał wypłynąć w morze i zostać kapitanem. Przynajmniej taki był plan Polki, która urodziła się w Szczecinie zaraz po szkole. „Ale zauważyłem, że ta praca nie jest dla mnie” – podsumowuje. Jego ścieżka zawodowa doprowadziła go do producenta okrętowych systemów sygnalizacji pożaru, zanim mały owad spowodował poważne szkody. „Zachorowałem na boreliozę po ukąszeniu przez kleszcza i nie mogłem pracować przez dwa lata. Po wyzdrowieniu nie mogłem znaleźć w Polsce pracy, w której naprawdę czułbym się dobrze”. Na naszą ofertę pracy zwrócił go znajomy. „Szukałem wyzwania. Tutaj mam okazję wiele się nauczyć i rozwijać”. Roman mieszka w Neubrandenburgu we wspólnym mieszkaniu. Do domu wraca co dwa, trzy tygodnie. „Pracujemy tutaj nad dużymi projektami i sami budujemy wszystkie nasze produkty. Mogę powiedzieć, że znalazłem tu dobrą pracę i jestem bardzo zadowolony”.